niedziela, 28 grudnia 2014

[2] szukamy

softengine - the sirens

- Nie potrzebuję pomocy - żachnęłaś się, pusto patrząc w zeskok.
- Co ty tu robisz, w Austrii? Bez Stjernena? - Fettner, niczym rasowy detektyw, drążył dalej.
- Przyjechałam tu, by przemyśleć nasz związek. Dałam tym wyjazdem szansę i jemu - mruknęłaś.
- Czyli nie jest dobrze - westchnął - Chodźmy, opowiesz mi to przy filiżance kawy, jak w polskiej reklamie. No co się tak na mnie patrzysz, Żyła to taki sam gaduła, jak ja. Przetłumaczył mi ją.
- Zabawne. Mam ufać praktycznie obcej mi osobie? Na dobrą sprawę poznałam cię tylko z tej dziecinnej strony, pełnej nieuporządkowanych uczuć - prygryzłaś wargę.
- Jak cię całowałem, to nie byłem obcy, prawda? - powiedział z kpiną w głosie.
- Do tej pory tego żałuję - szepnęłaś.
- Ale tej rozmowy ze mną nie pożałujesz - uśmiechnął się cwaniacko.
Pewnie znów chce się tobą pobawić. Ale ty na to nie pozwolisz. Jesteś silniejsza, pewniejsza siebie, niż wtedy.
I kochałaś Andreasa.

- Hilde, może wynurzyłbyś nos z tego telefonu i zaczął mi pomagać? - chłodno zapytałeś. Miałeś wrażenie, że w ogóle nie interesuje go to, co dzieje się z tobą.
A od kilku godzin byłeś kłębkiem nerwów.
- Już, stary, spokojnie - zaśmiał się Tom - Nie sądzisz, że zrobiła to tak dla picu, że tak naprawdę jest u jakieś koleżanki, że nie wyjechała z Norwegii, że niedługo wróci?
- Nie, Tom, nie. To jest poważne, bardzo poważne - westchnąłeś zażenowany tokiem myślenia twojego, ponoć, przyjaciela - W liście napisała, że jest w Austrii. Jedyna możliwość to Innsbruck, ma tam rodzinę. Napisałem do jej austriackiej kuzynki Chiary, może mnie nie spławi.
- Ładna? - zapytał Hilde. Rozwścieczyło cię to. Zamiast chociaż udawać, że interesuje go to, co dzieje się teraz z tobą, on skupia się na swojej żądzy podrywania nowych dziewczyn. A tak zarzekał się, że kocha tylko Sarah. Poczułeś się bardzo samotny. Czoła problemom od teraz musiałeś stawić tylko ty. Nie mogłeś już liczyć na nikogo. Na nikogo, prócz siebie.
- Pieprznij się w ten durny łeb! Albo najlepiej zejdź mi z oczu - wycedziłeś przez zęby. Tom usłużnie skierował się do drzwi.
- Jak chciałbyś ze mną iść na imprezę, to jestem pod telefonem. Dziewczyn będzie na pęczki - powiedział cicho.
- Wynocha! Nie chcę innej, chcę moją Ingrid.
Bo ona była twoja, choć to nie kwestia posiadania. I miała rację.
Tom Hilde to intelektualne niemowlę. Ba, niemowlę, niezdający sobie sprawy z tego, co go otacza noworodek. Ćwierćinteligent-flirciarz. Urocza, ale i smutna łatka, prawda?
Ty nie chciałeś takiej otrzymać. Nie ulegniesz syreniemu śpiewu.

- Opowiadaj - Fettner potarł ochoczo dłonie - Co się dzieje?
Poczułaś, że wariujesz. Jak wielką trzeba być desperatką, żeby zwierzać się facetowi, którego nie chciałaś widzieć nigdy więcej? Jeszcze dwa lata temu umawialiście się ma schadzki. Było to niezobowiązujące, lecz zaczęłaś do niego czuć coś więcej, a on, jak gdyby nigdy nic, stwierdził, że to koniec. Ale to, że Fettner, mimo swojej buńczuczności zapisanej też i w wyglądzie, wzbudzał ogólne zaufanie, twoją winą nie było. I bardzo cię to gubiło.
- Hilde. Sądzę, że to nazwisko jako odpowiedź wystarczy. Andreas po prostu się z nim zaprzyjaźnił. A wiesz, że Tom to imprezowicz pełną gębą? No właśnie.
- Zdążyłem się o tym przekonać podczas któregoś Turnieju Czterech Skoczni, nie bardzo nawet pamiętam, w którym sezonie. Na takim kacu to nawet Ahonen, ani Olli nie skakał - uśmiechnął się cwaniacko Manuel - I w sumie to nie przypuszczałem, że stać cię na takie pomysły, dobre pomysły.
- Teraz stać mnie na wiele - odwzajemniłaś uśmiech - Nie jestem taką idiotką, jak wtedy, gdy się z tobą spotykałam.
- Zmieniłaś się - odrzekł - Stałaś się pewniejsza siebie, swoich uczuć, nieco oschła.
- Życie i miłość do Andreasa mnie do tego zmusiło - westchnęłaś - A co do oschłości, wydaje ci się. Ogólnie taka nie jestem, ale jak mam się zachowywać w stosunku do barana, który zrobił ze mnie kretynkę, co?
- Nie uruchamiaj się - Fettner wyraźnie przygasł - Może w to nie wierzysz, ale też się zmieniłem. Dojrzałem. Rozumiem, jak ważne są uczucia drugiej osoby.
- Kiedy jest się prawie trzydziestoletnim mężczyzną, trzeba dojrzeć, nie sądzisz?
- Sądzę - odpowiedział - Dlatego pozbierałem to, co mnie gnębiło, do kupy i zrobiłem to.
- A co cię gnębiło? - teraz ty drążyłaś temat.
- Moje uczucia do ciebie - uśmiechnął się nikle - I zadajesz zdecydowanie za dużo pytań.
- Ty też.

Snułeś się po domu, jak cień, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Nieustannie czekałeś na odpowiedź od Chiary.
Pojawił się wyczekiwany sygnał. Z nadzieją odblokowałeś ekran telefonu. Tak! To Chiara. W wiadomości nie było jednak adresu, tylko numer telefonu.
Zadzwoniłeś. Po trzech sygnałach, które wydawały ci się najdłużej trwającymi na świecie odebrała.
- Słucham?
- Ona jest u was, prawda?! - prawie krzyknąłeś.
- Ach, to ty! Tak, jest u nas - powiedziała dziewczyna.
- Nie mów jej, że dzwoniłem - kontynuowałeś znacznie spokojniej - Podasz mi wasz adres?
- A jesteś pewien już po kilku godzinach, że jesteś gotowy się zmienić dla niej?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie - odgryzłeś się - A powiesz mi chociaż, jak się czuje, co z nią?
- Tak. Wszystko u niej w porządku, teoretycznie. Widać, że wcale nie chciała wyjeżdżać, że zrobiła to z przymusu, ale dobrze się trzyma. Nie martw się - powiedziała łagodnie - Daj sobie kilka dni. Przemyśl ostatnie miesiące najdokładniej, jak możesz. Ona w każdej chwili jest gotowa wrócić do ciebie, ale warunek znasz.
- Tak. Bardzo ci dziękuję. Jestem znacznie spokojniejszy - rozłączyłeś się.
Odetchnąłeś z ulgą. Wiedziałeś chociaż, że jest cała i zdrowa. Ty za to cały i zdrowy nie byłeś. Po wyjeździe Ingrid poczułeś, że nagle usunięto twoją drugą połowę serca, drugą połowę duszy. Byłeś nagi, sam, bez miłości, bez największego skarbu, jaki miałeś. Pragnąłeś, aby zaraz znalazła się obok ciebie, objęła cię, przytuliła swoją delikatną twarz do twojego ramienia, pragnąłeś jej bliskości.
To nic, że rachunki za rozmowy norwesko-austriackie będą wynosiły krocie. Obecność Bergmann była bezcenem.

Wróciłaś do domu, umówiona na kolejne spotkanie z Fettnerem. Z biegiem rozmowy ujawniłaś, jak poznałaś Stjernena, w jakich okolicznościach i zostaliście parą oraz to, dlaczego zostałaś tłumaczem języka słoweńskiego i co cię przywiodło na slawistykę. On zaś opowiedział ci, jak ułożył sobie życie zaraz po waszym krótkim romansie. Nie bałaś się kolejnych spotkań z Manuelem - widziałaś, że się zmienił. Poza tym ty już byłaś zakochana. Taki Fettner do kochania nie jest ci potrzebny.
- Ingrid, jak dobrze, że jesteś - podbiegła do ciebie podekscytowana Chiara - Nic więcej ci nie powiem, ale Andreas naprawdę się o ciebie martwi, interesuje się tobą. Chyba ruszyło go sumienie.
Czyli dzwonił, a ona nie chciała ci nic powiedzieć, bo bała się, że będziesz wściekła. A ty nie byłaś na nią zła, wręcz przeciwnie, wdzięczność wypełniła twoje serce. Dziękowałaś w duchu za to, że miałaś kuzynkę-paplę.
Dzięki temu wiedziałaś, że jednak jesteś ważniejsza od imprez i Toma, że on bardzo cię kocha.
I że być może będziesz mogła już niedługo do niego wrócić, jak najszybciej.
___________
Natchnienie nareszcie wróciło. Długo na nie czekalam. Powinno wyjść więcej, niż dwa opowiadania, z czego niezmiernie się cieszę. Krótkie, bo krótkie, ale nie potrafię i nie lubię pisać tasiemców.
Święta niestety minęły i zbliżamy się do zakończenia roku. Z tej okazji rozdział się pojawi w Sylwestra, jako życzenia szczęśliwego 2015 roku.
Do napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz